czwartek, 23 kwietnia 2015

Żyję w najgłupszym okresie świata jaki do tej pory istniał.



Czas pędzi. Dwa tysiące kilometrów ode mnie, jest ode mnie na wyciągnięcie ręki, na kliknięcie zielonej słuchawki, na kilka klawiszy klawiatury i dwie godziny samolotem. Jako ludzie  mamy do siebie coraz bliżej a jesteśmy od siebie coraz dalej. Nie przychodzi nam tę parę kliknięć tak łatwo jak parę kroków od mieszkania do mieszkania ulubionej cioci, albo kilometrów od działki do działki znajomego jeszcze kilka lat temu. Nie wypada wpadać bez zaproszenia, narzucać się, dwa razy proponować spotkania ani dzwonić po dawnych znajomych żeby wpadli na imprezę. Wypada tylko lajkować posty i oglądać snapy, niby wiesz co u kogo słychać, ale już z nimi nawet nie rozmawiasz. Wszyscy o wszystko się obrażają, a nawet jeśli nie to i tak wydaje ci się, że nie zależy im na znajomości z Tobą bo mają swoich.

No mają, mają, ale ludzie zawsze chcą więcej i wcale nie wystarcza im ta piątka znajomych z którymi non stop się spotykają chcieliby więcej ,ale nie wypada proponować bo będzie, że ci zależy bardziej niż im, a to ujma na honorze. Przykro mi to stwierdzać, ale jeśli nie będziemy pielęgnowali tych starych znajomości to z każdym rokiem będzie nam tylko trudniej do nich wrócić, a z czasem nic z nich nie pozostanie, niestety znajomi z pracy to już zupełnie co innego. Żyję w najgłupszym okresie świata jaki do tej pory istniał.

3 komentarze :

  1. Też uważam, że żyję w dziwnym okresie, nie martw się :)
    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak sobie myślę, że większość winy za sytuację ponosi technologia, nie ludzie. Ludzie zawsze byli ludźmi i niestety zawsze byli głupi ;) Problem w tym, że technologia pozwoliła nam zobaczyć z bliska ich głupotę ;) A serio - mamy zbyt wielki wgląd w życia innych, dawniej wiedzieliśmy tyle ile nam powiedzieli, nie widzieliśmy na fejsie jak świetnie się bawią bez nas na imprezach, ilu mają znajomych itd. Pewnie - było to ukłucie zazdrości kiedy usłyszeliśmy że bawili się bez nas, ale nie byliśmy zalani potokiem takich informacji. Pewnie zawsze były jakieś fochy i gierki w stylu kogo zaprosić kogo nie, kto się obrazi itd. Ale znaliśmy naszych znajomych z tej strony z której chcieli abyśmy ich znali - np. jako naszych dobrych kumpli do których zawsze można zajrzeć i braliśmy to zupełnie na serio, bo nie mieliśmy powodów (np. w postaci zdjęć z imprez bez nas) żeby im nie wierzyć. Ludzie zawsze tęsknią i będą tęsknić za drugim człowiekiem i tego technologia mam nadzieję nie zmieni, a przynajmniej nie zmieni zbyt szybko. I wydaje mi się, że choć każdy odczuwa to o czym piszesz, ten niepokój, lekką niechęć, zawahanie przed kontaktem "ponad normę", to założę się, że zdecydowanej większości było by miło, gdyby nasi znajomi częściej się przełamywali. Mam tak samo, trudno mi się odezwać powiedzmy w skrócie do "starych znajomych", ale wiem jaką radochę sprawia mi niespodziewany telefon albo wizyta kogoś z kim nie rozmawiałem przez dłuugi czas. Pragniemy bliskości, ale jednocześnie zaczynamy się jej bać - to jest tragedia współczesnego człowieka otoczonego snapami, instagramami, fejsami i wszystkim tym co krzyczy do nas: Nie jesteś wyjątkowy, świat bez ciebie dalej się kręci, a ludzie mają swoje życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pragniemy bliskości, ale jednocześnie zaczynamy się jej bać - to jest tragedia współczesnego człowieka otoczonego snapami, instagramami, fejsami i wszystkim tym co krzyczy do nas: Nie jesteś wyjątkowy, świat bez ciebie dalej się kręci, a ludzie mają swoje życia. - bardzo mi się spodobało. :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe

Flickr